пʼятниця, 16 квітня 2010 р.

Ostatni obrońca Twierdzy Brześć

22 września, kiedy w Brześciu odbywała się niemiecko-sowiecka defilada, Polacy nadal się bronili

Фото: Kpt. Wacław Radziszewski, niezłomny obrońca Twierdzy Brześć we wrześniu 1939 roku

W nocy z 16 na 17 września 1939 roku komendant i dowódca obrony Twierdzy Brześć gen. bryg. Konstanty Plisowski wydał swoim żołnierzom rozkaz opuszczenia fortyfikacji obleganych od kilku dni przez niemiecki XIX Korpus Pancerny gen. por. Heinza Guderiana. Ostrzeliwana niemal bez przerwy przez niemiecką artylerię twierdza, w której płonął gmach Dowództwa Okręgu Korpusu nr IX, cytadela, i inne ważne dla obrony obiekty, nie miała już żadnych szans na stawianie skutecznego oporu przeważającym siłom wroga. Opuścił ją też sam gen. Plisowski, ranny w czasie ataku niemieckiego na cytadelę. Wyszli również w zwartym szyku obrońcy. Oddziały polskie kierowały się na Terespol, gdzie będą później kontynuowały walkę z Niemcami, a następnie także z Sowietami. Większość z nich zginie lub trafi do niemieckiej czy sowieckiej niewoli. Dokładnie w tym samym czasie, gdy oddziały polskie opuszczały Twierdzę Brześć, wschodnią granicę Rzeczypospolitej przekraczały wojska sowieckie. 17 września 1939 roku Brześć zajęli Niemcy, by kilka dni później (22 września) miasto i teren twierdzy przekazać okupantowi sowieckiemu – jak pisała ówczesna niemiecka prasa – „w specjalnie uroczystej formie”.
Jak wyglądała ta uroczysta forma, pokazują opublikowane wówczas fotografie, na których uwiecznieni zostali gen. por. Heinz Guderian i sowiecki kombrig Siemion Kriwoszein (dowódca 29 Bryg. Panc. 4 Armii) salutujący wspólną defiladę wojsk niemieckich i sowieckich przed gmachem dotychczasowej siedziby polskiego Urzędu Wojewódzkiego Podlaskiego w Brześciu nad Bugiem. W tle widoczna jest flaga Rzeszy Niemieckiej. Tak pieczętowano sojusz sowiecko-niemiecki, który doprowadził do rozbioru Polski. Odtąd Brześć znalazł się w rękach sowieckich.
17 września 1939 roku jest przyjmowany w literaturze przedmiotu jako dzień, w którym zakończyła się polska obrona Twierdzy Brześć. Wynika to w dużej mierze z faktu, iż niewielu obrońców z września 1939 roku przeżyło wojnę i złożyło relację z toczonych tam wówczas walk. Zdecydowana większość oficerów, stanowiących kadrę dowódczą obrony Twierdzy Brześć, z samym gen. Konstantym Plisowskim, została zamordowana przez NKWD wiosną 1940 roku w Katyniu i w Charkowie. Na liście ofiar zbrodni katyńskiej znajdziemy wiele nazwisk wybitnych oficerów, obrońców kresowych miast przed inwazją sowiecką we wrześniu 1939 roku. Dramat wydarzeń rozgrywających się wówczas na wschodnich kresach Rzeczypospolitej zabrali ze sobą do grobów. Nazwiska wielu z nich i wojenne czyny w obronie ojczyzny przed niemieckim i sowieckim agresorem właściwie nie funkcjonują na kartach naszej historii i w świadomości współczesnych Polaków.
Major Władysław Chudy, późniejszy oficer II Korpusu Polskiego we Włoszech, uczestnik obrony Twierdzy Brześć we wrześniu 1939 roku, ranny w walkach z Niemcami, przebywał w szpitalu w Brześciu, który po 22 września został przekazany Sowietom. Wspomina: „ok. 20 października (!) do szpitala zaczęli napływać rosyjscy ranni, a dół stał się masowym grobem sowieckich żołnierzy. Siostry przyniosły wiadomość z miasta, że były to ofiary walk z resztkami oddziałów gen. Kleeberga w okolicach Brześcia”. Dopiero po latach, wiemy to z relacji kaprala Jana Samosiuka, okazało się, że wbrew rozkazowi gen. Plisowskiego w twierdzy pozostały nieliczne oddziały polskie, które kontynuowały walkę z Niemcami, a później także z okupującymi Brześć wojskami sowieckimi.
Ostatnimi obrońcami Twierdzy Brześć okazali się żołnierze batalionu marszowego 82. Pułku Piechoty z Brześcia nad Bugiem pod dowództwem kpt. Wacława Radziszewskiego, który w nocy z 16 na 17 września 1939 roku osłaniał wycofujące się z twierdzy oddziały polskie. Sam kpt. Radziszewski, który od początku walk w cytadeli znajdował się na pierwszej linii obrony, oświadczył swym żołnierzom, iż zostaje w twierdzy i będzie walczył dalej. Pozostali z nim wszyscy, nawet lekko ranni.
W okresie od 17 do 27 września 1939 roku przeżyli dramatyczne dni. Cały czas ostrzeliwani przez Niemców, żądających od Polaków złożenia broni, nie opuścili swych pozycji. 22 września, a więc w dniu, w którym w Brześciu odbywała się niemiecko-sowiecka defilada, do ataku na pozycje Polaków przystąpili Sowieci. Ostrzał z ciężkich dział trwał do 26 września. Sowieccy parlamentariusze zażądali złożenia broni i wyjścia z fortu. Wieczorem 26 września kpt. Radziszewski nakazał żołnierzom opuszczenie fortu i, jeśli to możliwe, kontynuowanie walki.
Sam kpt. Radziszewski, nie kapitulując przed wrogiem, opuścił potajemnie Fort nr V wraz z niewielką grupą obrońców, przedzierając się do wsi Murawiec. Po krótkim pobycie w domu Anny Trebik, wraz z towarzyszącymi mu oficerami przedostał się przez Bug i skierował do Kobrynia, gdzie odnalazł swą żonę i córkę. Wkrótce potem, pojmany przez skomunizowanych białoruskich chłopów i dotkliwie pobity, został wydany NKWD w Brześciu. Osadzony w więzieniu w dawnym klasztorze Brygidek, w drugiej połowie października 1939 roku wraz z grupą kilkunastu innych oficerów schwytanych przez NKWD, wywieziony został do obozu w Kozielsku. Wśród wywiezionych byli także podkomendni kpt. Radziszewskiego, por. Aleksander Gardziuk i ppor. Witold Skwierczyński. Nazwisko tego ostatniego odnajdziemy na liście ofiar zbrodni katyńskiej.
  • ***

Kpt. Wacław Radziszewski

Kpt. Wacław Radziszewski urodził się 15 maja 1898 roku w Rudzie Guzowskiej w powiecie błońskim (woj. warszawskie), ukończył gimnazjum w Żyrardowie i Szkołę Przemysłowo-Techniczną w Warszawie. Od 1916 roku działał w konspiracyjnej Polskiej Organizacji Wojskowej (POW), występując pod pseudonimem Radwan. W 1918 roku rozbrajał okupanta niemieckiego w Warszawie. W listopadzie na ochotnika wstąpił do Wojska Polskiego. Po ukończeniu Szkoły Podchorążych Piechoty w Warszawie mianowany został podporucznikiem (1 lipca 1919 r.). Skierowany na front wojny sowiecko-polskiej wyróżnił się szczególnym męstwem i walecznością. Za postawę w walkach z bolszewikami odznaczony został Krzyżem VM. We wniosku o nadanie Krzyża Virtuti Militari jego przełożeni napisali: „(...) W krytycznych dniach obrony Zamościa (31.08) ppor. Radziszewski osobistą odwagą i zimną krwią jako dowódca 2. plutonu kaemów dawał przykład swoim podwładnym (...)”.
W 1922 roku przeniesiony został do rezerwy i jako osadnik wojskowy osiadł w majątku Worotynicze k. Kobrynia. Był komendantem Ochotniczej Straży Ogniowej w Horodlu, działał w Powiatowym Związku Osadników Wojskowych w Kobryniu. W 1924 roku ponownie przyjęty został do wojska; w stopniu porucznika pełnił różne funkcje w 82 pp. W 1932 roku odkomenderowano go na stanowisko komendanta powiatowego PW i WF w Prużanie. 1 stycznia 1934 r. mianowany został kapitanem. W 1936 roku powrócił do macierzystego 82. Pułku Piechoty i objął stanowisko komendanta szkoły podoficerskiej, a później dowódcy kompanii. Ceniony był przez przełożonych jako bardzo dobry organizator wyszkolenia, wychowawca i instruktor. W ocenie ówczesnego dowódcy pułku, ppłk. dypl. Antoniego Chruściela (późniejszego „Montera”), kpt. Radziszewski to „wzorowy dowódca kompani /.../ Jako przełożony bardzo wymagający i twardy, ale przez żołnierza bardzo szanowany i lubiany dzięki kryształowemu charakterowi. Typ żołnierza bez skazy, żyjącego dla swego oddziału, któremu poświęca bez reszty swe uzdolnienia i siły”. Uhonorowany był wieloma odznaczeniami za walkę o niepodległość Rzeczypospolitej.
We wrześniu 1939 roku pozostał w Brześciu nad Bugiem jako dowódca batalionu marszowego 82 pp, wchodząc w skład załogi broniącej twierdzy.
Wiosną 1940 roku kpt. Radziszewski jako więzień obozu w Kozielsku został przekazany do dyspozycji NKWD w Smoleńsku. Wyruszył transportem z Kozielska prawdopodobnie 15 lub 16 kwietnia 1940 roku do Katynia.
W 2006 roku w jednym z domów na przedmieściu Brześcia odkryto schowek, w którym odnaleziono małą walizkę dokumentów i fotografii rodzinnych kpt. Wacława Radziszewskiego. W domu tym mieszkał do wybuchu wojny kpt. Radziszewski. Po opuszczeniu twierdzy pozostawił go opiekunce swojej córki Ewy. Życie dopisało kolejny fragment do dziejów tego wybitnego oficera Wojska Polskiego – ofiary zbrodni katyńskiej. Postawa kpt. Wacława Radziszewskiego we wrześniu 1939 r. to przykład męstwa i wierności żołnierskiej przysiędze aż do końca. Dzięki przypadkowemu odkryciu możemy dziś przywrócić świadomości społecznej Polaków kolejnego znakomitego oficera WP, którego życie zakończyło się w 1940 roku, w wieku lat 42, w dołach śmierci w Lesie Katyńskim.